Zrozumienie renty ekonomicznej: dlaczego właściciele gruntów osiągają zyski, nie pracując

0
34

Wynajmij. Tyle płacisz za mieszkanie. Tyle płacisz za wynajem samochodu. W mowie potocznej jest to opłata za czasowe użytkowanie.

Ale w ekonomii? To jest zupełnie co innego.

Alfred Marshall i jego neoklasyczni zwolennicy nie używali tego słowa lekko. Zredukowali to do definicji technicznej. Renta w ścisłym sensie ekonomicznym to dochód uzyskiwany z ziemi i innych „darmowych darów natury”. Tu nie chodzi o opłaty za zarządzanie nieruchomością. Chodzi o niedobory. Chodzi o to, co natura daje ci za darmo, a ty sprzedajesz to za wysoką cenę.

To rozróżnienie ma znaczenie. Jeśli próbujesz podejmować mądrzejsze decyzje finansowe, musisz znać różnicę między płaceniem za usługę a zarabianiem na środkach trwałych.

Klasyczny wygląd: brud i nadmiar mechanizmu różnicowego

Cofnijmy się do XVIII wieku. Ekonomiści klasyczni próbowali zrozumieć, w jaki sposób społeczeństwo dystrybuuje produkt narodowy. Zidentyfikowali trzy główne klasy: właścicieli ziemskich, robotników i biznesmenów.

Udział właścicieli gruntów? To był czynsz.

Nie chodziło tylko o własność. To była płodność.

Zauważyli pewien wzór. Rolnicy kontynuowali uprawę ziemi do czasu, gdy koszt jej uprawy zrównał się z wartością uprawianych roślin. Zaczęli od najlepszych krajów. Potem przeszli do tych przeciętnych. W końcu dotarli do „ziemi marginalnej” – najmniej żyznych obszarów, które nadal warto uprawiać.

Na tej marginalnej ziemi? Czynsz wynosił zero. Zyski ledwo pokrywały koszty.

Ale na „ziemiach wewnątrzmarginalnych” – bogatej, żyznej, dziewiczej glebie – rolnicy otrzymywali nadwyżkę. Koszty uprawy pszenicy były tam niskie. Cena rynkowa jest wysoka. Ta różnica? Właściciel gruntu wziął to dla siebie.

Jest to czynsz zróżnicowany. Istnieje, ponieważ jakość gruntów jest zróżnicowana. Właściciel nie zrobił nic, aby stworzyć tę płodność. Natura rozdała je za darmo. Rynek za to zapłacił.

Następnie następuje „intensywna marża”. Nie zawsze udaje się do gorszych krain. Czasami po prostu włóż więcej pracy i kapitału w tę samą dobrą ziemię. Nawozisz. Nawadniasz. Pracujesz ciężej.

Robisz to tak długo, aż ostatnia jednostka wysiłku nie będzie już dodawać większej wartości niż jej koszt. Ta nadwyżka wygenerowana przez niedostatek, nawet jeśli cała ziemia jest równie żyzna, to renta z niedoboru.

Dlaczego szczególną uwagę poświęca się ziemi

Oto sedno. Dlaczego ziemia ta otrzymała specjalną nazwę?

Ponieważ ziemi nie da się odtworzyć.

Nie możesz wytworzyć więcej brudu. Jeśli cena gruntów gwałtownie wzrośnie, nikt nie będzie w stanie zbudować więcej gruntów. Jej oferta jest ustalona. Jego cena ofertowa wynosi faktycznie zero.

Porównaj to z pracą lub kapitałem. Jeśli płace wzrosną, więcej ludzi pójdzie do pracy. Jeśli stopy procentowe wzrosną, inwestowane będzie więcej oszczędności. Oferta jest responsywna.

Ziemia nie reaguje.

Dlatego współcześni ekonomiści rozszerzyli definicję. Renta stała się dochodem od dowolnego czynnika produkcji powyżej jego ceny podaży. Minimalna ilość wymagana do utrzymania tego współczynnika w jego obecnym wykorzystaniu.

Jeśli jesteś piosenkarzem, Twoja „oferowana cena” to kwota, którą możesz zarobić na innej działalności. Może uczysz śpiewu. Może pracujesz w handlu detalicznym. Jeśli opera płaci ci milion dolarów rocznie, a następną najlepszą opcją jest 50 000 dolarów, czy to różnica 950 000 dolarów? To jest czynsz. To jest „darmowy prezent” talentu.

Ta logika sięga dalej. Unikalna maszyna może generować „quasi-rentę”, dopóki konkurencja jej nie skopiuje. Monopolista może osiągać zyski w nieskończoność, ponieważ podaż jest sztucznie ograniczona. Niektórzy twierdzą, że wszystkie zyski monopolistyczne są quasi-rentami.

Jeśli odpowiednio śledzisz ten wątek, czynsz obejmuje prawie cały zwrot nieruchomości. Zysk i odsetki oszczędza się tylko dlatego, że nie ma nadwyżki kapitału. Postęp technologiczny stwarza nowe niedobory. Stare znikają. Gra nigdy się nie kończy.

Nowoczesna definicja: analiza różnicy

Dziś koncepcja stała się czystsza.

Czynsz jest różnicą między całkowitym zyskiem a ceną wywoławczą.

W przypadku ziemi cena podaży wynosi zero. Wszystkie zwroty są czynszem.

W przypadku pracy i kapitału cena podaży jest wyższa. Taki jest koszt utrzymania ich w grze. Udział czynszów maleje, patrząc w dłuższej perspektywie. W krótkim okresie zasoby są stałe. W dłuższej perspektywie mają alternatywy. Więcej alternatyw oznacza niższy czynsz.

Ramy te wyjaśniają, dlaczego niektóre aktywa zyskują na wartości bez aktywnego wysiłku. Wyjaśnia, dlaczego niedobór determinuje wartość bardziej niż praca. Podkreśla także ryzyko.

Jeśli inwestujesz w aktywa, które zachowują się jak ziemia – stała podaż, niemożliwa do odtworzenia – stawiasz na czynsz. Obstawiasz, że popyt przewyższy możliwości stworzenia większej ilości.

Niezależnie od tego, czy inwestujesz w pracę, czy w kapitał, inwestujesz w innowacje. Stawiasz na efektywność.

Obydwa podejścia wymagają różnych strategii. Jednym z nich jest zachowanie skończonych zasobów. Ten drugi wyprzedza konkurencję.

Zrozumienie, jakim typem jesteś, zmienia sposób, w jaki zarządzasz swoimi pieniędzmi. Większość ludzi myli te dwa pojęcia. Postrzegają wyjątkową umiejętność jako maszynę lub maszynę jako ziemię. Obydwa są błędami.

Rynku nie interesują Twoje intencje. Interesuje go tylko niedostatek.

Gdzie jest Twój kapitał? Czy to naprawiono? A może jest mobilny?

Ewolucja teorii podziału dochodów

Dystrybucja ekonomiczna nie jest koncepcją statyczną. Zmienia się w zależności od tego, jak mierzymy wartość. I dyskutowano o tym od wieków.

David Ricardo położył podwaliny w książce Elementy ekonomii politycznej i podatków (1817). Zaproponował teorię płacy wystarczającej na utrzymanie. Pracownicy dostają tyle, ile potrzeba na przeżycie. Nic więcej. Pogląd ten pozostaje podstawą zrozumienia ekonomii klasycznej.

Karol Marks obrał ciemniejszą ścieżkę. W Kapitału (1867) postrzegał dystrybucję jako czysty konflikt. System nie jest harmonijny. To jest walka między klasami. Jego oryginalny tekst w języku niemieckim położył podwaliny pod współczesne krytyczne poglądy na kapitalizm.

Potem przyszedł John Bates Clark. Jego praca The Distribution of Wealth z 1899 r. zaproponowała alternatywną narrację. To tu narodziła się teoria produktywności krańcowej. Czynniki produkcji otrzymują dochód proporcjonalnie do swojego wkładu. Proces ten postrzegany jest jako harmonijny. Celem jest równowaga.

Frank Knight skomplikował obraz. W książce Risk, Uncertainty and Profit (1921) argumentował, że zysk wynika z niepełnego przewidywania. To cena, jaką trzeba zapłacić za podjęcie ryzyka. Nie każdą niepewność można obliczyć. To rozróżnienie między ryzykiem a niepewnością do dziś pozostaje centralnym elementem analizy finansowej.

Joseph Schumpeter skupił się na innowacjach. W swojej pracy „Teoria rozwoju gospodarczego” (1934) powiązał zysk z działalnością przedsiębiorczą. Rozwój następuje dlatego, że przedsiębiorcy dążą do zysku. Zaburzają status quo.

Paul H. Douglas wniósł do analizy statystyki. W The Theory of Wages (1934) wprowadził funkcję Cobba-Douglasa. Ten model matematyczny stał się standardem w analizie relacji między kapitałem a pracą. Sformułowała teorię marginalistyczną opartą na danych.

Debata stała się bardziej techniczna. K. J. Arrow i współpracownicy opublikowali w 1961 roku książkę pt. Substytucja kapitału i pracy oraz efektywność ekonomiczna. Wyjaśnili spadek udziału kapitału w dochodzie narodowym elastycznością substytucji. To badanie ekonometryczne dodało precyzji dyskursowi.

J. R. Hicks udoskonalił te idee w The Theory of Wages (1963). Jego wyrafinowane podejście do teorii produktywności krańcowej pomogło przezwyciężyć luki we wcześniejszych modelach.

Nicholas Kaldor przyjął szersze spojrzenie. W swoim artykule „Alternatywne teorie dystrybucji” (1980) prześledził linie od Ricardo do Keynesa. Podkreślał różnorodność myśli. Żadna teoria nie dominuje.

Dan Usher łączył ekonomię z polityką. W Ekonomicznym warunku demokracji (1981) zasugerował, że demokracja wymaga szerokiego porozumienia w sprawie dystrybucji. Bez konsensusu w sprawie podziału bogactwa stabilność polityczna zostaje zniszczona.

Współczesna nauka kontynuuje tę linię. Zaktualizowane ramy przedstawiają książki Alana S. Blindera „Towards an Economic Theory of Income Distribution” (1974) oraz „Modern Labour Economics” Ehrenberga i Smitha (1994). Dotyczą one polityki publicznej i współczesnych rynków pracy.

Główne pytanie pozostaje. Jak dystrybuujemy to, co tworzymy? Odpowiedzi są różne. Ale kompromisy są realne. Efektywność kontra uczciwość. Wzrost kontra stabilność. Musisz wybrać, gdzie stoisz.